poniedziałek, 17 września 2018

Jeździec idealny czyli jakich koniarzy chciałyby konie

Jeździec idealny czyli jakich koniarzy chciałyby konie


Tak, wiem, ludzi nie powinno się wrzucać do jednego wora (przynajmniej nie wszystkich), no ale kurczę chyba przyznacie sami, że czasem naprawdę warto. Jak teraz. 

Nie wiem jak Was, ale mnie zawsze ogromnie zastanawiało kim jest ten tajemniczy jeździec idealny, abstrahując oczywiście od faktu, że nie istnieje. W odpowiedzi zwykle słyszałam, że każdy człowiek jest idealny na swój sposób, a tak a propos to że jak tak mi się nudzi to mogę pozamiatać stajnię, bo brudno tu strasznie. Te wzmianki o czyszczeniu stajni wcale mnie jednak nie zniechęciły (tylko ja uważam, że to relaksujące zajęcie?), a dzisiaj zamierzam rozłożyć fenomen idealnego jeźdźca na czynniki pierwsze. 

Wydaje mi się, że każdy człowiek w gruncie rzeczy chce być dobry w tym co robi, czymkolwiek ta owa rzecz mogłaby być. Może inaczej: mało kto z premedytacją decyduje się na to, żeby w czymś na czym mu zależy, być kiepskim. Że tak się dzieje, to jasne, to wystarczy spojrzeć chociażby na mnie, ale chyba przyznacie sami, że nie dzieje się tak z niczyjego wyboru. "A będę sobie dzisiaj złym jeźdźcem" mogłoby wystąpić w jakiejś marnej farsie, ale w prawdziwym życiu to tak się raczej nie dzieje. 

Myślę, że każdy jeździec - przynajmniej na poziomie podświadomości - ma w swojej głowie jakieś wyobrażenie tego, kim idealny jeździec powinien być. Ktoś sobie myśli, że jeździec idealny to taki milutki przyjaciel, ktoś inny że to surowy nauczyciel, a jeszcze ktoś inny widzi jeźdźca idealnego jako spokojnego cowboya. I mam takie wrażenie, że ludzie lubią dążyć do tych swoich ideałów, lubią myśleć, że idą w dobrym kierunku i bardzo nie lubią, gdy się ktoś z nimi nie zgadza. 


W tym poście w żaden sposób nie zamierzam mówić kto ma rację: zwolennicy bycia miłym czy surowym. Po pierwsze, nie znam się. Po drugie, jest sprawa dużo ważniejsza, a o niej właśnie jest mój post. 

Tam... tam... tam...

Tą arcy-ważną sprawą jest właśnie szacunek. O słowie szacunek, w zależności od tego kim jesteś, mogłeś pomyśleć sobie zasadniczo na dwa sposoby. Albo pomyślałeś o tym, że to ty masz konia szanować (witaj, naturalsie) albo, że to koń ma szanować ciebie (witaj, klasyku). W rzeczywistości w szacunku chodzi o to, że powinien być obu-stronny. Ja szanuję ciebie, ty szanujesz mnie i nie ma sensu zastanawiać się co jest ważniejsze - czy to, żebym ja szanowała ciebie, czy to żebyś ty szanował mnie. Po prostu - szacunek, który nie jest jednakowy względem obu stron, nie jest szacunkiem. 



I myślę, że chodzi właśnie o to, żebyśmy my szanowali konia, a on nas. Szacunek prowadzi w końcu i do spokoju, i do cierpliwości, i do zrozumienia, i do zdrowego rozsądku i jeszcze wielu innych atutów, które z byciem jeźdźcem idealnym kojarzymy. 

Bo myślę, że jeździec idealny wcale nie musi być taki idealny. Nie musi - obudzony w środku nocy - recytować z pamięci podręczników Monty Robertsa ani posiadać całego zbioru bialutkich rękawiczek. Co więcej - myślę, że nie musi być nawet nieomylny, w końcu wątpię żeby nieomylność cokolwiek konia obchodziła. 

Ale kochani, mam do Was jedną prośbę. Przy tym całym szacunku do koni nie zapominajmy o szacunku do siebie nawzajem. Do ludzi. Nie zapominajmy o szacunku i o tym, że powinien być obustronny. 

Malwina

wtorek, 28 sierpnia 2018

2 urodziny bloga

2 urodziny bloga

Moi kochani,

minął nasz kolejny, drugi już, wspólny rok, a ja nadal nie wiem jak: jak to się stało, że zaczęłam pisać, że robiłam to przez ostatnie dwa lata i - co najgorsze (a może po prostu najdziwniejsze) - robię to nadal.

Nie będę mówić, że było cukierkowo, bo było cholernie ciężko, głównie to myślałam żeby z tym wszystkim skończyć, ale w przerwach dostawałam od Was te wszystkie cudowne maile i wiadomości, którymi motywowaliście mnie do dalszej pracy, a uwierzcie mi, że dla takich chwil warto żyć i warto blogować. 

Było mi ciężko, mówię tu o życiu poza blogowym, które dawało w kość ile  tylko razy chciałam usiąść do komputera i coś dla Was napisać. Czasami było źle, kiedy indziej gorzej, ale głównie to chyba byłam strasznie zmęczona. 

Wena najwyraźniej zapomniała gdzie mieszkam, ja siłą rzeczy musiałam nauczyć się pisać bez niej, a  możecie mi uwierzyć, że przypomina to dryfowanie pod prąd bardzo rwącej rzeki. 

Jednak jak widać, da się. Piszę ten post mimo, że strasznie mi się nie chciało, że fryzjerka tak mi zrobiła włosy, że  trochę to boję się wyjść z domu, a trochę to chce mi się płakać. Nie jest łatwo. 

Ale to chyba o tym jest mój blog. O tym, że nie jestem idealnym jeźdźcem, blogerem, człowiekiem. I może jak ktoś tu zajrzy - zobaczy te moje wszystkie niespełnione obietnice, błędy językowe i gramatyczne - to pomyśli sobie nieśmiało: "może i nie jest ze mną najgorzej". Szczerze? Mam  wielką nadzieję, że tak będzie.

Malwina

czwartek, 23 sierpnia 2018

Jak zdać brązową odznakę jeździecką #6 przejścia w dół i zatrzymanie

Jak zdać brązową odznakę jeździecką #6 przejścia w dół i zatrzymanie

Dochodzimy do ostatniej części naszej serii dotyczącej zdawania brązowej odznaki jeździeckiej. Jedynym elementem, który nam został, a którego nie wytłumaczyłam wcześniej jest przejście w dół, mówię tu o przejściu z kłusa do stój. Jak wiadomo, przejścia należą do dość problematycznych zagadnień, a fakt, że słowo "zatrzymanie" widnieje gdzie indziej niż przy okazji ukłonu, sugeruje że warto je potraktować z równą troską co wszystkie inne figury.

Przejście do stój

Podczas zatrzymywania konia sędziowie mogą oceniać wiele pozornie nieważnych elementów, które jednak w pełnej swej okazałości rzutują na ocenę końcową. Ja oceniając zatrzymanie, zadałabym sobie 3 pytania: "jak", "gdzie" oraz "ile":

1. Jak przebiega zatrzymanie
2. Gdzie wykonane jest zatrzymanie
3. Ile trwa zatrzymanie

Po pierwsze - jak przebiega

Przebieg zatrzymania zaczyna się w momencie gdy jeździec porusza się kłusem. Jeśli kłus jest powłóczysty i leniwy albo odwrotnie, porywisty i bez kontroli, zatrzymanie na pewno nie będzie wysokich lotów.

Ważne jest żeby koń poruszał się energicznie, ale pod kontrolą. Żeby podstawiał zadnie nogi pod kłodę, chętnie szedł do przodu. Dopiero przy takim kłusie można próbować konia zatrzymać. 

Przejście nie musi odbywać się od razu do stój, można najpierw ruszyć stępem, a dopiero potem stanąć w miejscu. Tak jest dużo przyjemniej, i dla konia i dla jeźdźca. No a poza tym ma się pewność, a nawet jeśli nie pewność to przynajmniej duże szanse na to, że koń zatrzyma się idealnie na literze (w końcu łatwiej konia kontrolować jeśli idzie stępem).

Nie mniej ważne są jednak użyte pomoce. Sędziowie inaczej ocenią przejście wykonane od ręki i przejście wykonane przez połączenie pracy łydek i dosiadu. To pierwsze skończy się na koniu usztywnionym i zawieszonym na wodzy, to drugie na koniu podstawionym, stojącym ładnie i równo. 

Jak to osiągnąć?

Po pierwsze - pamiętać o tym żeby zacząć zatrzymanie od aktywizującej łydki. Po drugie - wiedzieć, że praca rąk polega na pulsowaniu (zamykaniem i otwieraniem ręki), a nie ciągnięciu - ciągłym i "w tył". Taka zamknięta ręką w połączeniu z zamkniętym biodrem (=takim, co nie podąża za ruchem konia) jest sygnałem dużo skuteczniejszym niż bezmyślne ciągnięcie. 

Po drugie - gdzie

"Gdzie" czyli przed literą, za literą czy na literze. Jak już pisałam wyżej, sprawa jest znacznie ułatwiona gdy wykonujemy przejście do stępa, a dopiero po paru krokach do stój. 

Po trzecie - ile

"Ile" to znaczy przepisowe 5 sekund. Tak żeby sędziowie wiedzieli, że zatrzymanie nie wzięło się z przypadku, ale że potrafi zostać utrzymane przez określony czas - czy coś lepiej świadczy o kontroli nad koniem? 

Tym oto sposobem dobiegliśmy do końca naszych przygotowań. Trzymam kciuki za wszystkich, którzy zdają ten lub inny egzamin, a tak w ogóle to napewno pójdzie Wam świetnie, a sędziom szczęki opadną na Wasz widok, oczywiście z wrażenia :)

Malwina



wtorek, 21 sierpnia 2018

Jak zdać brązową odznakę jeździecką #5 półsiad i ćwiczebny

Jak zdać brązową odznakę jeździecką #5 półsiad i ćwiczebny

W poprzednich częściach serii o zdawaniu egzaminu na brązową odznakę jeździecką (zobacz: #0#1#2#3) tłumaczyłam Wam jak wykonywać elementy takie jak: wjazd na linię środkową, poprawne koło wraz z zagalopowaniem, galop i przekątną. Przy tym wszystkim nie tłumaczyłam jednak zasad poprawnego dosiadu, które są równie ważne co umiejętności kierowania koniem (w końcu sama mówiłam Wam, że zarówno dosiad jak i poprawność figur brane są pod uwagę podczas wystawiania oceny końcowej). Jako, że następnymi elementami, które powinnam Wam objaśnić są koło w półsiadzie i pół koła w ćwiczebnym, a samą technikę wykonywania koła tłumaczyłam już w części drugiej, tym razem skupię się tylko na dosiadzie. 

Półsiad

Przede wszystkim, należy pamiętać o tym, że półsiad - podobnie jak wszystko inne na tej odznace, a także ogólnie w ujeżdżeniu - wykonuje się w ścisłym "od-do". Tym wyznacznikiem są litery, które mówią kiedy zacząć, a kiedy skończyć wykonywanie danego elementu. 

W przypadku półsiadu kluczową jest literą A. Wstajemy w strzemionach na literze A, co znaczy nie przed nią i nie za nią, podobnie jest przy ponownym siadaniu w siodle, które również wykonujemy na tej literze. 

Co do samego półsiadu, od samego początku musimy sędziom pokazać, że rozumiemy czym jest półsiad. Ciągniemy łydki w dół (opieramy na nich ciężar naszego ciała), unosimy się ponad siodło i skracamy wodze. To skrócenie wodzy jest ważne, ponieważ wykonanie półsiadu wiąże się z delikatnym pochyleniem ciała do przodu, a to z kolei powoduje, że wodze się wydłużają. Zbyt długie wodze to brak kontaktu, a brak kontaktu to brak kierowania koniem i w efekcie koło, które nie wygląda jak koło. A za to lecą punkty, na których tak nam zależy. 

Mówiąc krótko, półsiad oceniany jest na podstawie takich kategorii: 

- czy wiesz co to półsiad i czy twój półsiad wygląda jak półsiad ("wygląd" półsiadu)

- czy podczas półsiadu  masz zachowaną równowagę (nie siadasz co chwilę w siodło, nie wisisz na wodzach, nie uczepiasz się konia nogami)

- czy w półsiadzie kontrolujesz konia (masz skrócone wodze, twój rysunek koła jest poprawny).

Ćwiczebny

Jeśli chodzi o prezentowanie kłusa ćwiczebnego, ważne jest to, żeby dobrać tempo konia idealnie pod siebie. Co to znaczy w praktyce? Jeżeli wysiedzenie i kontrolowanie kłusa jest zbyt trudne, trzeba dostosować takie tempo przy którym wysiedzenie i kontrolowanie kłusa jest możliwe. Mówiąc inaczej - jeśli koń za bardzo wybija trzeba go odpowiednio do swoich potrzeb skrócić.


W samym wysiedzeniu kłusa ćwiczebnego ważne jest to, żeby pozwolić swoim biodrom pracować przy jednoczesnej "wstrzymanej pracy" reszty ciała. Znaczy to ni mniej ni więcej tyle, że chociaż biodra muszą w ćwiczebnym bardzo się ruszać, plecy, nogi, ramiona powinny być cały czas w jednej pozycji.

Poza tym oczywiście brane są pod uwagę takie elementy jak zachowana linia biodro bark pięta, pięty w dole i takie tam...

Malwina

wtorek, 14 sierpnia 2018

Jak zdać brązową odznakę jeździecką #4 zmiana kierunku przez przekątną

Jak zdać brązową odznakę jeździecką #4 zmiana kierunku przez przekątną

Kolejne nasze przygotowanie do egzaminu na brązową odznakę jeździecką będzie dotyczyło zmiany kierunku. Po przejechaniu pierwszej połowy czworoboku możemy czuć ekscytację lub załamanie - w zależności od tego jak poszły nam poprzednie elementy. Ani to, ani nasze postanowienia co do następnych elementów nie powinny jednak rzutować na wykonywaną przez nas zmianę kierunku. 

W Polsce mówi się: "zmiana kierunku" i nie nadaje jej się żadnej oficjalnej nazwy, no może tylko "przekątna", ale przyznacie sami że nie brzmi to zbyt elegancko. Ot, sposób żeby pojechać czworobok na inną stronę. 

We Francji na przekątną mówi się: diagonal. Z pięknym paryskim akcentem brzmi to niemal królwsko, coś jak: passage, dressage czy piaff. I właśnie tak królewsko potraktujmy zmianę nogi, która (choć może się wydawać inaczej) jest zupełnie pełnoprawną figurą jeździecką. 

Element nr. 5

Przekątna to figura podczas której sędziowie mogą zwrócić uwagę na wiele interesujących ich elementów - czy tych związanych z dosiadem, czy też tych związanych z kontrolą konia. Zacznijmy od tych drugich. 

Skoro już ustaliliśmy, że przekątna jest figurą, powinniśmy zachować jej  poprawny rysunek. O tym jak będzie on wyglądał, w dużym decyduje to co będziemy robić przed wykonaniem przekątnej. 

Jesteśmy w punkcie C, zaraz po dokonaniu przejścia do kłusa. Koń powinien być wyprostowany (nie wygięty), jechać regularnym tempem (nie przyspieszać ani nie zwalniać). Nieuchronnie zbliżamy się do narożnika, który powinniśmy poprawnie wyjechać. W tym miejscu ścięty narożnik może znacznie utrudnić nam najechanie na przekątną, które wyglądać powinno tak:

1. Od punktu C do narożnika koń jest wyprostowany.

2. W narożniku konia wyginamy do wewnątrz, staramy się żeby jak najgłębiej w ten narożnik wszedł.

3. Po narożniku zostajemy na ścianie i prostujemy (=przestajemy wyginać) konia.

4. Kiedy ucho  konia znajdzie się na literze M, zaczynamy konia znowu wyginać.

5. Kiedy znajdziemy się na lini prostej między punktami M - X - K (czyli ogólnie rzecz biorąc na przekątnej), konia prostujemy.

Tak wyprostowanego konia prowadzimy przez całą przekątną. W momencie kiedy zaczynamy się zbliżać do litery K, powinniśmy przytrzymać konia na tej wodzy, która zaraz będzie wodzą zewnętrzną. Dzięki temu koń zrozumie na którą stronę będziemy zaraz jechać. 

Żeby wrócić na ścianę musimy konia wygiąć i zaraz znowu go wyprostować (w sensie przestać wyginać). I dopiero konia, który jest prosty można zacząć wyginać do wyjechania narożnika. 

Podczas całości wykonywania figury sędziowie mogą oceniać również dosiad. Przede wszystkim ważne jest, czy umiemy anglezować w równowadze, ale też czy potrafimy pamiętać o zmianie nogi w punkcie X. A propos zmiany nogi warto też wspomnieć o zmianie bata. Jest to dość "niebezpieczna" czynność, ponieważ wiąże się z chwilowym puszczeniem kontaktu. Przekątna jest dość wymagającą dla konia figurą, a puszczony kontakt może go zdezorientować. 

Malwina


piątek, 10 sierpnia 2018

Jak zdać brązową odznakę jeździecką #3 zagalopowanie, galop i przejście do kłusa


No więc przychodzę do Was z tą częścią egzaminu na brązową odznakę jeździecką, którą zwykło się uważać za najbardziej stresującą. W rzeczywistości jestem przekonana, że za galop leci znacznie mniej punktów niż za inne elementy, wiadomo przecież że i łatwiej go wysiedzieć i do tego żadnych figur w nim nie ma. Nie zmniejsza to jednak powszechnego strachu, z czego największy brzmi chyba: a co jeśli koń mi nie zagalopuje? Spokojnie. 

Wszystkich nowych czytelników zapraszam do części #0, #1 i #2. 

Element nr. 4

Według podanego przez PZJ programu, zagalopowanie odbywa się przed literą B, a jest to bardzo duży komfort. Przed literą to nie to samo co "na literze". Takie bardziej: kiedy wyjdzie to wyjdzie. Ważne jest to, żeby do zagalopowania konia przygotować wcześniej. Jeśli mamy kontrolę nad tempem konia (spokojne) i trasą po której jedzie (poprawny rysunek koła) to samo zagalopowanie powinno być bezproblemowe. 

Ważny w zagalopowania jest również nasz dosiad. Jeśli za bardzo się podekscytujemy to zaczniemy latać po siodle, utracimy stabilność. Nie o to chodzi.

Element nr. 5

Jak pisałam w jednej z pierwszych części, podczas próby na odznakę sędziowie oceniają i dosiad i kontrolę nad koniem. 

Jeśli chodzi o dosiad, wysiedzenie galopu nie jest szczególnie trudne. Wystarczy rozluźnienie bioder, obciążenie strzemion (żeby noga nie wpadała do środka) i się jedzie...

Jeśli chodzi o kontrolę nad koniem to błędem byłoby zapominanie o wodzy zewnętrznej. Aktywnie działającą łydka zachęca konia do energicznego galopu i głębszego podstawienia nóg pod kłodę, ale to pewnie trzymana wodza zewnętrzna sprawia, że koń w galopie nie robi się "rozlazły". 

Żeby sędziowie mogli powiedzieć, że kontrolujesz konia w galopie, muszą zobaczyć, że kontrolujesz: 

- końskie tempo: przede wszystkim, żeby było regularne. Koń nie powinien co chwilę przyspieszać/zwalniać, nawet jeśli to Ty o tych zmianach tempa miałbyś decydować. Jednolitość tempa jest naprawdę ważna, inaczej całość wygląda bardzo chaotycznie. Zbyt wolny galop jest o tyle niebezpieczny, że koń z łatwością może przejść do kłusa, zbyt szybki może wyglądać jakby jeździec nie miał nad koniem żadnej kontroli. Pamiętajcie o tym, że koń ma jechać takim tempem, w którym i Wy i on czujecie się dobrze. 

- trasa po której jedziesz: jako, że w galopie nie masz do wykonania żadnej figury, jedynym Twoim zadaniem jest utrzymanie konia na ścianie. Koń powinien być wyprostowany, jedynie narożniki wykonujemy w wygięciu do wewnątrz. 

Oczywiście ważne jest również to, żeby galop był "dobrej jakości": w równowadze i rozluźnieniu, ale nie jest to coś, co możnaby poprawić ot, tak, na jednym treningu. Mimo wszystko na jakość galopu pozytywnie wpływają wszystkie powyżej przedstawione rady: dobry dosiad jeźdźca, aktywna praca łydek, zewnętrzna wodza itp. 

Galop kończy się momentem przejścia do kłusa. Wiadomo, że on sam odbywa się od litery B do litery H, a oznacza to że przejście powinno nastąpić po przejechaniu litery H (w przeciwnym razie jest zbyt wczesne). Na dokonanie pierwszego kroku w kłusie mamy czas aż do litery C, przy czym nie radzę dążyć do tego, żeby wykonać je idealnie na literze. Nie jest to wymagane, a swoboda w wyborze miejsca na przejście jest dużą pomocą. 

Przejście powinno się odbyć do kłusa kontrolowanego. Mam tu na myśli głównie końskie tempo, które od samego początku powinno być "umiarkowane". 

Po przejściu do kłusa od razu sprawdzamy na jaką nogę anglezujemy, bo czeka nas zmiana kierunku...

Malwina

wtorek, 7 sierpnia 2018

Jak zdać brązową odznakę jeździecką? #2 kłus roboczy i koło

Jak zdać brązową odznakę jeździecką? #2 kłus roboczy i koło

Przygotowań do odznaki jeździeckiej ciąg dalszy! Tym razem skupimy się na drugim i trzecim elemencie naszego ujeżdżeniowego egzaminu, a mianowicie kłusie roboczym i kole BEB. Myślę, że żadne dłuższe wywody nie są tu potrzebne, bo raczej wszyscy wiemy o co chodzi. Wszystkich nowych czytelników zapraszam do części #0 i #1. 

Element nr. 2 - kłus roboczy anglezowany MB

W ostatnim poście mówiliśmy o wyjeżdżaniu linii środkowej, a zakończyliśmy na momencie pokonywania narożnika. Jesteśmy więc na długiej ścianie jeszcze przed literą M i pierwszym co w tym miejscu powinniśmy zrobić to oczywiście konia wyprostować. Koń po pokonaniu narożnika jest wygięty, nieprzygotowany do zakłusowania. Tym niezbędnym przygotowaniem będzie wyprostowanie konia. Dopiero wtedy zaczynamy kłusować.

Teraz sędziowie po raz pierwszy widzą nas w kłusie i raczej nie przepuszczą wprost cudownej okazji żeby nas ocenić. Na pierwszy ogień oczywiście idzie to, czy umiemy anglezować. Powinniśmy wstawać energicznie i tak wysoko, jak wyrzuca nas do tego koń. Jeśli mocno wybija - wstajemy wysoko. Jeśli słabiej - wstajemy niżej i nie próbujemy motywować go poprzez zbyt silne wypychanie bioder do przodu. Aktywować konia powinniśmy, ale zadanie to spełniają nasze łydki, nie dosiad. 

Kolejna rzecz - tempo. Z jednej strony nie może być ani zbyt wolne ani zbyt szybkie, ale z drugiej strony nie należy popadać w paranoję i poprawiać konia cały czas. Tempo musi być w ujeżdżeniu raczej jednolite - i to niezależnie od wykonywanych ćwiczeń. Najgożej kiedy jeździec najpierw daje silną łydkę, koń wyrywa się do biegu, a potem konia chwyta za pysk i prawie, że zatrzymuje. 

W kłusie jak też każdym innym chodzie, koń powinien iść na zewnętrznej wodzy. Dzięki temu aż do dojechania do litery B będzie się trzymał na ścianie, co nam z kolei ułatwi wykonywanie kolejnego elementu. 

Element nr. 3

Element numer 3 to koło, a jak wiadomo w kole najważniejszy jest rysunek. Sędzia ma teraz pełne pole do popisu, bo poza tempem i dosiadem wreszcie może ocenić kolejne Twoje umiejętności. 

Na pewno sprawdzi, czy respektujesz literki. Koło ma być wyjechanie w literce B, nie przed nią i nie za nią. Podobnie jak to jest przy linii środkowej, "kręcenia" nie możemy zacząć kiedy nasze ciało jest już na wysokości literki, w przeciwnym wypadku literkę "przejedziemy". Musimy więc zająć się tym wcześniej. 

Równie ważny jest kształt koła. Po pierwsze - tam gdzie zacząłeś koło, tam powinieneś też je skończyć. Miej w głowie ten punkt i zadbaj o to, żeby do niego dojechać. Fakt, że w międzyczasie myśli zaprzątać Ci może zagalopowanie nie zwalnia Cię z dbałości o szczegóły. Może Ty myślami jesteś pięć elementów dalej, ale sędziowie zdecydowanie patrzą na Twoje teraźniejsze poczynania. Nie, jeszcze nie galopujesz. 

Na rysunek koła składa się również wygięcie. Koń powinien jechać wygięty do wewnątrz - zewnętrzna wodza trzyma konia, wewnętrzna wodza wskazuje kierunek, wewnętrzna łydka wygina konia i zewnętrzna pilnuje. 

Mimo wszystko nawet koło pokonane od literki do literki i w wygięciu może nie być poprawne. Wszystko dlatego, że koło BEB jest kołem, które wykonuje się na środku ujeżdżalni, a to powoduje, że dużo łatwiej je "spłaszczyć" i sprawić, żeby wyglądało jak owal. 

Bo nie muszę chyba mówić, że koło 20 metrowe ma mieć 20 metrów. Ile to 20 metrów? Tyle ile od jednej ściany ujeżdżalni do drugiej. Niby wiedzą wymagana na egzamin teoretyczny, ale czemu w takim razie tak małe koła na czworobokach? 

Pamiętajcie o tym, że koło BEB to podstpna figura. Większość osób myśli już o zagalopowaniu przez co wykonuje je niechlujnie, a do tego często w tempie zawrotnym. A to wcale nie pomaga! 

Malwina


powered by Typeform
Copyright © 2014 JAK LEPIEJ JEŹDZIĆ KONNO? , Blogger
Wypasiony Katalog Stron