Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skoki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skoki. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 marca 2020

Jak uniknąć odmowy skoku?

Jak uniknąć odmowy skoku?

Tak się ostatnio stało, że ja i mój Koń postanowiliśmy poskakać. To znaczy ja postanowiłam poskakać, a on że nie miał w tej sprawie nic do gadania no to bądź co bądź musiał się zgodzić. Oczywiście jak to w życiu bywa pierwszą stacjonatę nie tylko przeskoczyłam sama ale też sama zaliczyłam spektakularną zrzutkę zahaczając nogami o metalowe stojaki. Oczywiście drągi pospadały, miałam na tyle szczęścia by nie oberwać nimi w głowę, ale na tyle nieszczęścia by z wrażenia przygryźć sobie wargę i potem przez tydzień wyglądać jak po botoksie, co nie było akurat takie złe. 

Powiecie - zdarza się każdemu. Problem taki że mi zdarzało się to bardzo często, że Koń nie zawsze chciał ze mną skakać i tak średnio jeden na trzy skoki kończył się odmową albo uskokiem.

Najlepszy był jednak komentarz trenerki, którzy usłyszałam kiedy taka obolała, z krwią na ustach i piachem w oczach, a przede wszystkim urażoną dumą i myślą że już nigdy więcej, wstałam z ziemi. 

"Po Tobie to już od początku widać było, że on tego nie przeskoczy"


Trenerkę znam na tyle dobrze, by wiedzieć że nie był to kolejny przytyk w moją stronę, ale chłodna analiza faktów. Skoczkowie mają w sobie ten dryg do przewidywania faktów, który mi jako ujeżdżeniowcowi jest zupełnie obcy. 



Co tu więcej mówić, od kiedy we wrześniu oprócz treningów ujeżedżeniowych zaczęłam bawić się w skoki, nauczyłam się że jest takie parę przesądzających czynników, które sprawią że koń nie przeskoczy przeszkody. 

No dobrze, jak więc uniknąć odmowy skoku?

Kiedy zaczynamy cokolwiek poprawiać w jeździectwie, zawsze należy zaczynać od podstaw, czyli rzeczy najbardziej banalnych, o których nawet dzieci w szkółce mają pojęcie. Zanim uznam, że mój koń nie nadaje się do skoków (no chyba że jest koniem fryzyjskim, wtedy oddaję honor) przeanalizuję czy na pewno wszystko robię poprawnie - zaczynając od największych truizmów. O ile w ujeżdżeniu naszą check-listą może być piramida szkoleniowa, o tyle skoczkowie też mają coś na kształt takiej piramidy. 

Na pierwszym miejscu znajduje się tempo. Tempo samo w sobie nie jest niczym trudnym do osiągnięcia, bo polega ni mniej ni więcej na tym, żeby koń galopował energicznie. Zanim zaczniemy bawić się w najazdy, zanim zaczniemy liczyć dystanse, nic nie osiągniemy jeśli tempo będzie złe. 

Podczas skoków koń ma galopować. O ile przeszkody są trochę wyższe, a parkur trochę bardziej skomplikowany to jadąc spokojnym, wolnym galopem koń nie da rady się odpowiednio wybić (przynajmniej w jego mniemaniu) i tym samym  nie przeskoczy przeszkody.

Tempo przy wyższych parkurach jest naprawdę zabójcze, przynajmniej z perspektywy ujeżdżeniowca siedzącego na grzbiecie konia, bo na nagraniach wcale aż tak spektakularnie to nie wygląda. W tym wypadku starajcie się zaufać Waszym trenerom, bo ich obiektywna ocena lepiej Wam powie czy tempo jest odpowiednie niż Wasze odczucia. 



Owszem, zdarza się że tempo jest za szybkie, ale to naprawdę mały odsetek bo większość z nas zabiera się za skoki jadąc chodem, którego skoczek nie nazwałby prawdziwym galopem. Co więcej, zdarza się że jeźdźcy uważają że ich konie gnają na przeszkodę, podczas gdy w rzeczywistości tempo jest prawidłowe. Jest to rzecz, którą ocenić może doświadczony trener, szczególnie jeżeli Wam nie jest jeszcze po drodze że skokami. 

Drugą rzeczą, która nie wiem czy znajduje się w jakiejkolwiek piramidzie, ale według mnie jest bardzo ważna - to kontrola nad koniem. Kontrola, a właściwie posiadanie konia na pomocach. Nie lubię jednak używać tego zwrotu, bo mało kto go rozumie, a ktoś w jeździectwie czegoś nie rozumie to zwykle zamiast pytać o wyjaśnienie udaje, że wie o co chodzi, a następnie nie wciela tego w życie. 

Chodzi o rzecz bardzo prostą, a mianowicie o to by nie zapominać o ręcę i łydce podczas najazdu. O łydce będziecie pamiętać nadając odpowiednie tempo, dlatego chciałam tutaj wspomnieć o wodzach. 


Wodze podczas najazdu muszą być napięte i to jest rzecz bardzo ważna, wręcz kluczowa. Jeżeli koń poczuje że Twoja ręka jest niepewna, trzyma wodze delikatnie i daje mu choćby najmniejszą możliwość ażeby przeszkody tej nie przeskoczyć - to z całą pewnością Wam powiem że koń nie będzie się długo wahał i skorzysta z okazji. 





W większości przypadków jeżeli parkur nie jest bardzo skomplikowany (a nie oszukujmy się - zwykle nie jest) to koń jadący odpowiednim tempem i na pewnym (żeby nie mówić mocnym) kontakcie przeskoczy przez większość przeszkód bo nawet do głowy mu nie przyjdzie żeby zrobić inaczej. 



Kiedy koń porusza się dobrym galopem, który ma odpowiednio szybkie tempo, jeździec nie zaburza mu równowagi, a do tego jest na pomocach to można wtedy zaczynać najazd. 



Linie w skokach powinny być przede wszystkim płynne. Chodzi o to, że zrobienie nagłego skrętu może spowodować odmowę. Koń bowiem potrzebuje czasu żeby przeszkodę zobaczyć i mentalnie przygotować się na jej przeskoczenie. W takim wypadku dużo lepiej jechać po łuku i pozwolić zwierzęciu opatrzyć się z przeszkodą. Wszystkie nagłe manewry mogą w jeździectwie szybko kończyć się buntem zwierzęcia. 



Jeżeli chodzi o dystanse, bo wiadomo że budzą one duże zainteresowanie, to powiem Wam że na samym początku nie są one aż tak ważne. Nie chodzi o to, że należy o nich zapominać, po prostu przy niższych przeszkodach (które koń gdyby mu się chciało to i z miejsca by przeskoczył) to nie one decydują o odmowie. Jeżeli parkur 1.20 wzwyż przejedzie się mając marne dystanse, koń nie będzie się w stanie wybić. Jednak przy niższych przeszkodach winę za nieoddanie skoku ponoszą zwykle zbyt gwałtowne najazdy, zbyt wolne tempo i za mało konia na pomocach. Dystanse są tutaj drugorzędne.



Co jednak gdy robię wszystko dobrze a koń i tak nie skacze? 





Jest taka możliwość, że koń zauważywszy że może nie oddać skoku dojdzie do wniosku, że sprawia mu to dużo większą frajdę niż samo skakanie i przestanie skakać w ogóle. 



W takim wypadku trzeba go nauczyć, że jednak wymaga się od niego przeskakiwania przez przeszkody, a kluczem jest tutaj konsekwencja. 



Jeżeli koń postanowi uskoczyć przed przeszkodą to należy go natychmiast (z podkreśleniem na słowo natychmiast) zatrzymać do stój. Nie można w każdym razie pozwolić by po takim uskoku galopował sobie dalej jakgdyby nigdy nic. Dopiero jeżeli koń się zatrzyma to można wrócić do kolejnej próby najazdu. 



Pomocne mogą być drągi za pomocą których zrobi się korytarz uniemożliwiający uskoczenie tuż przed przeszkodą. Ostatecznie pomóc mogą osoby z ziemii. 




Pamiętajcie że jeżeli koń nie skacze tylko i wyłącznie ze swojej złej woli to jedynym sposobem do nauczenia go skakania będzie stanowczość. Warto w takich przypadkach zaczynać od drągów, przeszkód bardzo niewielkich i prostych najazdów. Przy tym wszystkim należy jednak egzekwować by koń za każdym razem przeskoczył, nawet jeśli miałoby to być z miejsca. Jeżeli bowiem koń zauważy że raz może nie przeskoczyć, z całą pewnością zrobi to po raz kolejny. 

Malwina

MAŁA INFORMACJA

Jak zawsze bardzo dziękuję Wam za przeczytanie tego postu i dotrwanie aż do końca ❤️ Jeżeli w tym miejscu chcecie się podzielić Waszą reakcją na jego temat to zachęcam do pozostawienia "buźki" pod spodem wpisu. Zapraszam również na nową stronę na Facebooku, gdyż przynależność do niej pozwoli Wam szybciej dowiadywać się o nowych postach. Buziaki!

poniedziałek, 11 września 2017

Jak skakać dobrze w sensie technicznym?

Jak skakać dobrze w sensie technicznym?

Gdy zaczynamy skakać nie chodzi o to żeby skakać z klasą. Wystarczy wbić ostrogi, kurczowo uczepić grzywy i modlić żeby kopyta nie znalazły się zbyt blisko poprzeczki. Jeśli wszystko co powyższe wykonamy, możemy śmiało pochwalić się "udanym" skokiem. Tam jednak gdzie granica rekreacji się zaciera, a przed nami powstaje zupełnie nowy wymiar zwany jeździectwem sportowym, coraz częściej zaczyna pojawiać się słowo "technika". Bo nagle okazuje się, że nie chodzi już o to żeby na chama pogonić konia na przeszkodę, ale by zrobić to z klasą. 

1. Najazd

Cały skok zaczyna się najazdem. Załóżmy, że skaczemy pojedynczą stacjonatę położoną na środku maneżu. Jeśli zamiast ładnie wyjechać narożnik po brutalu zetniemy go i zanim biedny koń zda sobie sprawę co się święci już będzie postawiony przed faktem dokonanym, nie liczmy na dobry skok. O ile nie skaczemy w x klasie gdzie właśnie się tego wymaga, nie powinniśmy ścinać zakrętów. Najlepiej najechać na przeszkodę pod kątem prostym, w sam jej środek. 

Pięknie, pięknie, Malwinko, ale JAK to zrobić?

O ile nie jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami Konia Wszechwiedzącego, nasz wierzchowiec może mieć problemy z pięknym wyjechaniem zakrętów/naróżników. Wiadomo - zwierzę leniwe, my niekonsekwentni. 

Sęk twki w magii przeciwnej wodzy (obiecuję Wam, że gdy tylko skończę serię o angażowaniu zadu właśnie o tym napiszę). W momencie gdy koń zaczyna zjeżdżać ze ściany (zanim my o to go poprosimy), powinniśmy zepchnąć go wewnętrznymi pomocami czyli wewnętrzną łydką i wewnętrzną wodzą (nie zewnętrzną). Czemu tak jest wyjaśnię Wam później, bo to temat na oddzielny post. Mam nadzieję, że wybaczycie :). [link]

Gdy dojeżdżamy do momentu, w którym trzeba nakierować konia na przeszkodę, trzeba go wygiąć. Nieco się powtarzając

"zgięta" miednica + wewnętrzna łydka + zewnętrzna wodza 


2. Ostatnia prosta

Po pierwsze - pamiętajmy o dosiadzie. Nie usztywniajmy się, nie pochylajmy. Nasza miednica powinna być ułożona prostopadle do konia. Bardzo często u jeźdźców zaczynających skakać widzę taki oto popularny błąd. Osoba skacząca nie może się doczekać skoku bądź się go boi i w rezultacie pochyla się do przodu. To zaburza równowagę konia, powoduje że zaczyna on "pędzić". 

To jest moment, żeby "podjechać" konia pod przeszkodę. Jeżeli koń porusza się energicznie ale nie pędzi (zadanie łydek) należy napiać krzyż. Po ludzku: spiąć pośladki chowając przy tym kość ogonową pod siebie (pozycja a la zbity pies). Co niektórym pomaga działanie mięśniami brzucha. Chodzi o to żeby wciągnąć pępek zupełnie jakby chciało się go "przykleić" do kręgosłupa. O mięśniach brzucha też napiszę jeszcze :). 

To na ostatniej prostej można dokonać ostatecznych poprawek w chodzie konia - zmienić energiczność, dodać lub odjąć foulee.
Wreszcie dochodzimy do...


3. Ostatnie 3 foule

Koń widzi przeszkodę przez całą "ostatnią prostą" aż do trzech ostatnich fouli przed przeszkodą. Do tego momentu musi zdecydowac JAK i GDZIE się wybić. W momencie gdy na 3 ostatnie foulee zaczniemy prosić zwierzę o jakieś zmiany, zaburzymy jego światopogląd. Spowoduje to, że koń poczuje się zagubiony, a skok... nie będzie wybitny. 

4. Wybicie

Tutaj nie dzieje się nic specjalnego - o tym jak dobre będzie decyduje to co go poprzedzało. 

Jeszcze jedno! Być może są wśród Was skoczkowie dosiadający młodych koni. Mój trzylatek nigdy nie umie odnaleźć dobrego miejsca wybicia - w tym wieku to jest jak najbardziej normalne. Pomaga ułożenie drąga - "wskazówki", która podpowie mu gdzie się wybić. Wkrótce nauczy się tego sam :). 

5. Dosiad podczas wybicia

W momencie gdy czujemy, że koń wybija się do skoku, powinniśmy wstać w strzemiona. Nie wcześniej. Poczekajmy aż ruch konia sam nas do tego zabierze. Równowagę powinniśmy odnajdować w strzemionach - wszystkie wstrząsy powinny być amortyzowane przez nasze stawy skokowe. 

Patrząc na zdjęcia skaczących jeźdźców można ocenić ich oparcie w strzemionach w następujący sposób: od palców u stóp, pięty i kolana rysuje się trójkąt. Jeśli jego podstawa jest szeroka, koniuszek stopy znajduje się na lini popręgu, a sama linia kolano-palce do lini pięta-palce jest prostopadła, mówi się o dobrym oparciu. 

Przykład bardzo dobrego oparcia: do tego dążymy w skokach

NAJPOPULARNIEJSZE BŁĘDY:

1. Przysiadywanie konia


Wynika z braku równowagi: jeździec robi wielkie "klap" w siodło...

2. Zbyt dużo ciała

Może i to zdjęcie nie jest najlepszym przykładem... najlepiej widać to na niskich przeszkodach. Jeździec "przypłaszacza" się do konia zupełnie jakby skakał 2m, w konsekwencji żeby złapać równowagę mimowolnie daje łydki maksymalnie w tył (oparcie się gubi). 

3. Bycie poza ruchem konia




Jeździec wstaje zbyt wcześnie lub zbyt późno (inaczej niż koń). Tutaj na tym zdjęciu widac zarówno słabe oparcie w strzemionach (brakuje lekkiego pociągnięcia pięty w dół które sprawiłoby "uaktywnienie" stawu skokowego), przytrzymywanie konia wodzami oraz pochylenie do przodu. 

6. Lądowanie

Tutaj chodzi o to by zaprzeć się w strzemionach oddając wodze. 


Nie można powiedzieć, że wpis dotyczący skoków został wyczerpany w 100%. Skoki nie są czymś co da się zawrzeć w jednym poście. Sama jestem raczej pingwinem, a latanie traktuję jako uzupełnienie treningów. Jeśli coś szczegónie Was intreresuje, możecie napisać do mnie maila a wszystko szczegółowo wytłumaczę :). 

Ech, dochodzi 21 a ja już padam na pysk :) Mam nadzieję, że Wy nie jesteście tak strasznie zmęczeni jak ja ;). 
Malwina

PS. Wpis o angażowaniu zadu, kierowaniu konia dosiadem i te klimaty pojawią się niedługo, póki co postanowiłam jednak zrobić małą przerwę, żeby nie zanudzić Was swoimi dłuuugimi wywodami <3. 


środa, 10 maja 2017

Ćwiczenia dla skoczka

Ćwiczenia dla skoczka

Może zastanwiacie się, czemu tak żadko piszę o skokach. Powód jest prosty: nie jestem dobrym skoczkiem. Zdecydowanie pewniej czuję się "na ziemi", do znudzenia wykonując te same ćwiczenia :). Nie oznacza to jednak, że ograniczam się do tego - o nie! Wiele treningów skokowych mam już za sobą i właśnie o ćwiczeniach, które uczynią Was prawdziwymi "horse jumperami" chciałabym teraz napisać. 

Ćwiczenie nr. 1

Ustaw drągi na kole , w odległości 1 foulee każdy. Całość powinna wyglądać jak na rysunku poniżej, z tym że drągów powinniście zmieścić znacznie więcej. Marne cztery widnieją na obrazku ze względu na jeszcze marniejsze zdolności informatyczne oraz umiejętności obsługiwania painta przez Malwinkę. 


Całość powinniście przejechać galopem. Trudność ćwiczenia polega na pilnowaniu rytmu, który niestety może nam się gubić, a zwierzę w efekcie przechodzić do kłusa. 

Wariant utrudniony

Jedną lub więcej cavaletkę zamieniacie na przeszkodę.

Jak tego dokonać?

O ile Wasz koń nie nalezy do tak zwanej tajemniczej kasty koni skoczkowych, może mieć problemy ze złapaniem rytmu. Powinniście pomóc mu w jego odnalezieniu - stosując rytmiczną pracę łydek. Bardzo ważne jest też to, żeby nie wstrzymywać go wodzami ani nie zaburzać jego ruchu dosiadem. 



Ćwiczenie nr.2: 

Szereg typu skok - wyskok: ustaw 3 stacjonaty w odległości 1 foulee każda. Jest to ćwiczenie, które pozytywnie wpływa na pracę grzbietu oraz mięśni wierzchowca. Jak sama nazwa wskazuje, jest to ćwiczenie służące wygimnastykowaniu konia. 

Ćwiczenie nr.3:

Ustawcie dwie przeszkody w odległości 3 foulee. Po przeskoczeniu ostatniej z nich, przejdźcie do kłusa. Po paru metrach (odległość zależy od Waszych możliwości) zróbcie ustępowanie od łydki. Parę metrów normalnego kłusa, zagalopowanie i przeskoczenie ostatniej przeszkody. 

Ćwiczenie nr.4:

Na środku ujeżdżalni ustawcie przeszkodę. Przy najeździe, na 5 foulee przed przeszkodą, zróbcie zatrzymanie do kłusa i znów zagalopujcie: tak, żeby przeszkodę pokonać w galopie. Dla uproszczenia, róbcie to na niskich przeszkodach (możecie zacząć nawet od drągów). 

Gdy będzie Wam szło coraz lepiej, będziecie mogli robić zatrzymania do stępa lub do stój, a także zacząć ćwiczyć na wyższych przeszkodach. 


Ćwiczenie nr.5:

Piąte ćwiczenie polega na wykonaniu ósemki w galopie (i to takiej dość sporej). Na środku należy ustawić stacjonatę. Cała trudność tego ćwiczenia polega na tym, żeby podczas skoku zmienić nogę. 

Malwina


poniedziałek, 1 maja 2017

Rzecz o skokach, czyli 5 błędów o których nikt nie mówi

Rzecz o skokach, czyli 5 błędów o których nikt nie mówi



W ostatnim czasie coraz częściej pytacie się mnie o skoki. Przyznam, trochę zaniedbuję temat, bo - jeśli pamięć mnie nie myli - pierwszy i ostatni post o tym właśnie temacie pojawił się jesienią. Zgoda: trochę zagalopowałam się w tych wszystkich "ujeżdżeniowskich" wywodach, ale cóż zrobić, jak jest się pingwinem? 

Dzisiaj chciałam się skupić na 5 błędach, które pomimo swojej wagi są niezwykle czesto lekceważone. O czym mowa?

1. Niedostosowywanie się do ruchu konia

W momencie, gdy widzimy przeszkodę, jakaś nieznana siła przejmuje kontrolę nad naszym ciałem. Być może to właśnie ta presja i strach przed "spapraniem"  skoku (który skądinąd staje się jedynym i najważniejszym w naszym życiu) powodują, że opuszczamy ruch konia. 



Nie wiemy kiedy zrobić półsiad, co, jak, gdzie z tym wybiciem... a prawda jest taka, że bezwarunkowo nasze biodra powinny "trzymać się" końskiego ruchu. Wtedy wszystko staje się proste. 

Nasze łydki powinny się przemieszczać, wpływać na koński chód - to jest niezaprzeczalność niezaprzeczalna. Ale nie pozwólmy ich biodrom wyręczać. DOSIAD NIE JEST POMOCĄ PRZYSPIESZAJĄCĄ!!!

Miednica powinna być rozluźniona, a ruch konia powinien decydować o jej przemieszczeniu. To on "podrzuci" ją kiedy przyjdzie czas na zrobienie półsiadu. 

2. Brak spokoju

Kiedy czujemy, że mamy zagalopować przed przeszkodą, zaczynamy robić się niespokojni. A prawda jest taka, że podczas skoków liczy się spokój i prostota jeździeckich pomocy.

Prostota jeździeckich pomocy: co znaczy ów misterny zwrot?

Otóż chodzi o to, żeby nie robić zwierzęciu mętliku w głowie, nie przytłaczać go natłokiem zbędnych próśb.   



3. Sprzeczne pomoce

Jeśli dajesz łydkę ciągnąc zwierzę za wodze, nie dziw się, że te wcale nie przyspiesza. 

Problem jest taki, że bardzo często nie wiemy o tym, że działamy pomocami wstrzymującymi podczas najazdu. Dopiero uwagi trenera mogą nas o tym poinformować. 

Należy zwrócić uwagę na to, czy podczas dawania sygnału łydką nie zadzieramy rąk do góry, nie machamy batem gdy chcemy zwierzę zatrzymać, nie spinamy się... to wszystko może powodować sprzeczne sygnały. Wszystkim pełnoetatowym skoczkom radzę to przemyśleć. I skonsultować się z trenerem. 

4. Co z tymi wodzami?

Podczas skoku panują te same zasady, co na ziemi. Ręce powinny iść razem z ruchem szyi konia. Jeśli  więc czujecie, że szyja przesuwa się do przodu, pozwólcie Waszym rękom I wodzom przesuwać się pod wpływem jej ruchu. To sprawi, że ani nie wyprzedzicie go,  ani się nie spóźnicie. 

Zdaję sobie sprawę, że może brzmieć to niezwykle skomplikowanie: te wszystkie ruchy... Prawda jest taka, że jeśli rozluźnicie się i nie będziecie robić niczego na siłę, wszystko powinno pójść ok. Głowa do góry!



5. Złe myślenie

Podczas skoku myśl tylko o następnej przeszkodzie. Nie to tej jeszcze następnej, ani nie o tej przeszłej. 

Malwina



sobota, 8 października 2016

Co zrobić, by koń nie odmówił skoku?

Co zrobić, by koń nie odmówił skoku?
Co zrobić, by koń nie odmówił skoku?


skoki


Obserwując początkujących jeźdźców, bardzo często zauważam odmowy skoków. Konie robią nagłe uniki, zatrzymania, a jeźdźcy niepotrzebnie tracą zaufanie, zapał i motywację. 

Sama z resztą na własnej skórze tysiące razy przeżyłam to okropnie denerwujące uczucie. Kiedyś przez prawie pół roku trenowałam skoki na "twardo stąpającym po ziemi" tinkerze, który zdecydowanie nie był urodzony do "latania". Jeżdżąc na nim do perfekcji opanowałam sztukę zaliczania gleb oraz utrzymywania się na "tańczącym byku". Podczas tych nieszczęsnych miesięcy poznałam jednak również metody, które w dużym stopniu poprawiły moją jazdę. Mianowicie koń przestał mi robić dziwne uniki godne rodea, a nagłe zatrzymania zaczęły należeć do przeszłości. 

A oto do czego doszłam:

1. Jazda na kontakcie

Jestem ogromną zwolenniczką delikatnego kontaktu, niecierpię gdy ktoś szarpie konia. Uważam, że zwierzę nie powinno być do niczego zmuszane, to ono z własnej woli powinno do nas dołączyć. Ale bez przesady! Często obserwuję początkujących adeptów, którzy kompletnie puszczają wodze, tak że te zaczynają im dosłownie zwisać. Koń nie czuje się wtedy w żadnym stopniu kontrolowany (bo gdzież poprawne sterowanie zwierzęcia łydkami u rocznego jeźdźca?) i sam zaczyna decydować o tym, gdzie chce jechać. Generalnie nie w stronę przeszkody. 

skoki


Jeśli nie rozmiesz jak w takim razie trzymać konia, zajrzyj tu i tu

2. Magia zewnętrznej wodzy

Wielu jeźdźców chcąc sterować koniem zaczyna ciągnąć za wewnętrzną wodzę. Może jest to jest dość dziwne, ale poprawnie to zewnetrzna wodza powinna być naprężona, a wewnętrzna jedynie działąć pulsująco i ZDECYDOWANIE lżej.

3. Do przodu!

Niektóre konie potrzebują do skoku więcej energi i rozpędu. Nie zachęcam tutaj nikogo do gnania, ale jeśli Twój koń jest cięższego typu, a Ty jedziesz leniwym galopem, skok skazany jest na niepowodzenie. 

4. Łydka

Łydka i półprarada na parę fuli przed skokiem to po prostu podstawa. Jeśli Twój koń jest nieczuły, możesz delikatnie puknąć go w łopatkę. 

Takie działąnia dadzą mu "kopa energetycznego", który będzie mu potrzebny do dalszego skoku. Wydaje mi się, że brak działania łydkami to najczęstszy powód odmów. 




5. Nie rób pólsiadu zbyt wcześnie

Mój najczęstszy błąd był taki - już na parę fuli przed skokiem byłam w pólsiadzie, a właściwie mojej wersji półsiadu, która polegała na tym, że pochylałam się do przodu. O dziwo, za każdym razem, gdy tak zachowywałam się, zwierzę w ostatniej chwili skręcało mi przed przeszkodą. 

Trenerka kazała mi jechać w pełnym siadzie do końca i wstać dopiero wtedy, gdy poczuję, że koń się wybija. Na początku podchodziłam do tej metody dość sceptycznie, ale gdy wypróbowałam ją - efekty przyszły od razu. 

6. Nie bój się

Bo koń to wyczuje i odmówi skoku. Na przeszkodę musisz jechać pewnie i w rozluźnieniu, na kontakcie i z koniem na pomocach. Na parę fuli przed skokiem dajesz półparadę, potem łydkę. I wszytsko powninno wyjść. 



A tak na koniec - w jeździecwie liczą się dwie rzeczy - nie przeszkadzanie koniu w wykonywaniu figur i pomaganie mu w rzeczach, z którymi nie umie sobie poradzić. 

Pozdrawiam serdecznie, 
Malwina

Copyright © 2014 JAK LEPIEJ JEŹDZIĆ KONNO? , Blogger
Wypasiony Katalog Stron