poniedziałek, 14 listopada 2016

Jak traktować konia - część 3


To jest trzecia część postu: zobacz część drugą
Obiecałam, że dokończę moje chaotyczne przemyślenia i wreszcie napiszę ten post. Ostatnio stwierdziłam, że do każdego konia należy podchodzić inaczej. Musimy się do niego dopasować - tak jak puzzel pasuje do puzzla. Każdy koń jest inny, ale są konie do siebie podobne. W tym poście pomogę Wam ustalić, jak traktować konie o określonych (lub do nich podobnych) charakterach. A więc do dzieła!

Najpierw musimy ustalić, jakie mogą być charaktery koni. Wielu jeźdźców, zgodnie z systemem Parelliego, dzieli je na cztery grupy które odpowiadają czterem typom charakterów (temperamentów?) człowieka: sangwinikowi i cholerykowi (ekstrawertykom) oraz flegmatykowi i melancholikowi (introwertykom). Ja jednak nie będę opierała się na tym systemie - przynajmniej nie dokładnie. 

Czemu? 




Ponieważ byłoby to zbyt schematyczne. Takie samo byłoby klasyfikowanie ludzi JEDYNIE na podstawie ich temperamentów. A przecież to, że ktoś jest sangwinikiem, nie powoduje że ten ktoś żartuje cały czas i nigdy nie jest poważny, ani smutny. To, że ktoś jest flegmatykiem nie sprawia, że nie może on się czasem emocjonować, ani przejawiać zachowań typowo ekstrawertycznych.  

Tak samo jest z końmi. Nawet najbardziej "wyluzowany" zwierzak może przecież się kiedyś wystraszyć lub zestresować. I odwrotnie - wierzchowiec "złośliwy" może mieć "dobry dzień". 

Uważam, że konia powinniśmy traktować wg. emocji, które w danej chwili nim władają. Pewnie wiele osób się ze mną nie zgodzi, ale taka właśnie jest prawda. 

Żeby to udowodnić, znów posłużę się "ludzkim" przykładem.

Wyobraź sobie, że jesteś sangwinikiem. Kochasz żarty, jesteś wysoce niepoważny, a wszyscy Twoi znajomi kojarzą się jako typowego "śmieszka". I pewnego dnia masz zły dzień. Ludzie, którymi się otaczasz są jednak mało empatyczni i traktują Cię schematycznie. Zaczynasz mówić im o swoich problemach, ale oni uważając Cię za sangwinika, bagatelizują je i naśmiewają się z nich (no bo w końcu jesteś sangwinikiem - nigdy nie jesteś smutny ani poważny, czyż nie?). Boli, prawda? A teraz pomyśl o Twoim koniu, któremu - być może - robisz to przez cały czas. 

Jeśli będziesz traktował konia według emocji, które nim władają, nie osiągniesz nieporozumienia.

1. Koń, który się boi

Zacznę od tego, że nie każdy koń boi się...tak samo. Zresztą tak samo jest z człowiekiem. Każdy inaczej reaguje na stresujące przeżycia. Jedni bardzo się nimi przejmują, inni mniej. Ale jak już mówiłam, moje podpowiedzi nie będą IDEALNE. 



Najpierw zastanów się, jak byś chciał, żeby ludzie traktowali Cię, gdy się boisz. 

Tak, wiem, nie było to zbyt trudne pytanie...z pozoru. Może i wszyscy wiedzą, że generalnie nikt nie czuje się komfortowo, gdy będąc wystraszonym, słyszy się wrzaski rozmówcy. Ale jednak często robimy to naszym koniom. 

Teraz zastanów się, czego potrzebuje Twój koń. Najprawdopodobniej chce on przestać się bać. Musisz więc przekonać go, że to - co w jego mniemaniu jest przerażające - tak naprawdę nie jest wcale groźne.

Pomogą: Spokojne gesty, wyrównany oddech, spuszczony wzrok, delikatne głaskanie (nie klepanie) szyi (nie pyska).

Tak traktować można również konie, które należą raczej do tych strachliwych z natury, wrażliwych. 

2. Koń, który chce Cię zdominować

Spójrzmy jak w stadzie traktuje się konia, który chce "podskoczyć" koniu wyższemu rangą. Z reguły ten drugi manifestuje swoją siłę. Stoi pewnie i wie, czego żąda. Nierzadko gryzie konkurenta. 

Jak możemy to wykorzystać?



Po pierwsze, musimy pokazać, że to my jesteśmy alfa. Uniesiona głowa, pewne ruchy i spokojny oddech to podstawa, bez której nie zdziałamy nic. Żeby być przywódcą, musimy wyglądać jak przywódca.

Jeśli zdarzy się tak, że koń zachowa się względem nas agresywnie (a my jesteśmy na 100% pewni, że to wynika z chęci dominacji), musimy krzyknąć (nie żadne długie litanie, tylko zwyczajne, krótkie "nie") lub tupnąć nogą. 

Takiego zachowania nie użylibyśmy w stosunku do konia przestraszonego. 

3. Koń uparty

A czemu jest uparty? Może swoim uporem dominuje Cię (patrz punkt dwa, w szczególności o postawie), a może wynika to z jego "wrodzonego" lenistwa. Jeśli tak, musisz go przede wszystkim ożywić. Bardziej wyraziste i żywe ruchy powinny pomóc. 

4. Koń spokojny



Chodzi mi o takiego normalnego, który w danym momencie jest zadowolony i nie sprawia problemów. Zwykle, ale nie zawsze, oznacza to, że traktujemy konia dobrze. 

Koń "spokojny" nie równa się koniu "spokojnemu". Właśnie w takim stanie zwierzę przede wszystkim zachowuje się "zgodnie" ze swoim charakterem. 

Z koniem ekstrawertycznym w takim stanie, będziemy pracować "z życiem". Bycie za bardzo "flegmatycznym" może powodować u niego znudzenie. 

Za to introwertyka takie ruchy wystraszą - musimy być przy nim spokojni. 

Pozdrawiam, 
Malwa



powered by Typeform
Copyright © 2014 JAK LEPIEJ JEŹDZIĆ KONNO? , Blogger
Wypasiony Katalog Stron