sobota, 2 września 2017

Jak utrzymać prawidłowy dosiad, gdy koń się porusza?


Jako jeździec rekreacyjny bardzo mało o poprawnym dosiadzie wiedziałam. Coś tam w głowie światało o pięcie w dole, a linia bark-pięta obiła się o uszy. Ale jak powszechnie wiadomo, wiedzieć a robić to dwa różne światy. Zawsze prawidłowy dosiad wydawał mi się strasznie naciągany. Nie sposób przecież usiaść na koniu prosto. Sposobem jest utrzymać taką pozycję gdy koń jest w ruchu. Podczas gdy ja na grzbiecie konia czułam się jak worek ziemniaków, trenerka z nizin ziemi ziemi krzyczała, że mam się wyprostować. Piękne plecki, nóżki w dole, a mną wybijało i mimo usilnych chęci nie umiałam utrzymac się w siodle. I w całej swojej niepokorności pomyślałam sobie: chyba o to w tym całym dresażu nie chodzi. I miałam rację. 

W dosiadzie chodzi tylko i wyłącznie o to, żeby siedziąc w siodle nie przeszkadzać zwierzęciu. Nie wolno przeprostowywać ani zaokrąglać pleców, gdyż powoduje to zbytnie obciążenie przodu zwierzęcia (a nam chodzi o przeniesienie cieżaru na zad). Miednica powinna znajdować się w pozycji neutralnej, czyli takiej gdzie kości kulszowe ustawione są pionowo do grzbietu, nie zaburzając tym samym ruchu zwierzęcia. 

Jak niedawno odpisywałam w komenatrzu, koń sam w sobie jest idealny. W naturze porusza się swobodnie, bez żadnych ograniczeń. Problemy pojawiają się dopiero kiedy my wraz ze swoimi niedoskonałościami dosiadamy kopytnych. Blokujemy je, usztywniamy. A w prawidłowym dosiadzie chodzi o to, by przeszkadzać jak najmniej i w efekcie pozwalac na jak największą swobodę. 


Ową swobodnę zapewniamy gdy sami jesteśmy swobodni. Rozluźniając się, a następnie pozwalając zwierzęciu nieść, czyli (innymi słowy) podąrzając za ruchem zwierzęcia dochodzimy do sedna sprawy. 

Prawidłowy dosiad w danym chodzie wygląda tak a nie inaczej, gdyż ruch konia WYMUSZA na nas takie ustawienie ciała. Często tłumaczę, żeby podczas anglezowania czy skoków nie podnosić się z siodła, ale pozwalać by koń nas podnosił. Nie powinniśmy być bezwładni, ale pozwalający się nieść. 

Flexible - ang. 'giętki, gibki, elatyczny, dostosowujacy się, podatny, ustępliwy'

Zaraz przed oczami stają mi wiolonczeliści. Podczas gdy początkujący muzycy grają tylko rękoma - poruszają smyczkiem, a z instrumentu płyną różne dźwięki - muzycy z dłuższym stażem do gry angażują całe ciało. Głowa, szyja, nogi - całe ciało takiego muzyka się angażuje. Podobnie jest w tańcu. Gdy początkujący ma zrobić jakiś krok, wykonuje go sztywno poruszając nogami. Dobry tancerz w ten jeden ruch zaangażuje całe swoje ciało. W jeździectwie nie jest inaczej - zaawansowani jeźdźcy pozwlają by ruch konia swobodnie przepływał przez całe ich ciało. 

I tu dochodzimy do kolejnego punktu, a mianowicie rozluźnienia. Żeby osiągnąć taką postawę musimy być rozluźnieni, ALE...

Siedzac na koniu nie można być jak szmaciana lalka. Dosiad ma być elastyczny, ale stabilny. Bardzo dobrze wytłumaczyła to Mary Wanless w swojej ksiażce - jeździec ma być jak kukiełka, która jest sztywna między stawami, ale elastyczna w stawach. 

Jak zapewnić sztywność między stawami?

Chodzi o zwyczajne napięcie mięśni. Bo w jeździectwie są takie mięśnie, które trzeba napinać i takie, które trzeba rozluźniać. Porównajmy to do piłki nożnej - zawodnik musi napiąć mięśnie nóg żeby kopnąć, ale rozluźnić szczęki by nie być sztywnym. Wiem, wiem - przykład bardzo banalny, ale na lepszy mnie nie stać. Mam nadzieję, że rozumiecie w czym rzecz. 

KOŃ JEST JAK LUSTRO

Koń upadabnia swoją sylwetkę do naszej. Tak jak Ty zginasz się pod cieżarem plecaka. Blokując swoje łopatki, blokujemy łopatki konia, a angażując swoje mięśnie brzucha prosimy konia o to samo. Działając krzyżem (czyli napinając swoje pośladki i chowając przy tym kość ogonową pod siebie), prosimy go o to by on również schował swoją kość ogonową pod siebie - inaczej mówiąc zaangażował zad (o tym w innym poście). 

Tam gdzie my jesteśmy elastyczni, tam konie są elastyczne, a tam gdzie wiotcy tam one wiotkie. 


Zobaczcie sobie przejazd Grand Prix. Jeźdźy nie są nieruchomi!!! Oni ruszają się w siodle - ale w rytm końskiego chodu. 

Ten wpis rozpoczął serię, która będzie opisywała oddziaływanie na konia dosiadem. Wkrótce napiszę o tym jak kontrolowac ruch konia w stępie oraz kłusie (anglezowanym i ćwiczebnym). Później wspomnę o paradach (zatrzymaniach gdzie kluczową rolę spełniają nie wodze lecz dosiad), anagażowaniu zadu. A jeszcze później... mam masę pomysłów, bójcie się :). 

Malwina

Mam nadzieję, że wpis okazał się pomocny i chociażby w najmniejszym stopniu rozwiał Wasze wątpliwości w sprawie poprawnego dosiadu. Piszcie w komentarzach jak tam Wam się siedzi na wielce ruchomym grzbiecie kopytnego :). 





powered by Typeform
Copyright © 2014 JAK LEPIEJ JEŹDZIĆ KONNO? , Blogger
Wypasiony Katalog Stron