czwartek, 10 maja 2018

Jak przekonać do czegoś konia?


Pamiętam jak kiedyś zaliczając glebę przeleciałam przez szyję konia, potem zaplątałam się o wodze i wreszcie wylądowałam tuż przed jego przednimi kopytami. Wstałam najszybciej jak się tylko dało i z przerażeniem w oczach podbiegłam do mojej ówczesnej trenerki. Pamiętam, zadałam jej tylko jedno pytanie: co zrobić, żeby taka sytuacja nigdy się już nie zdarzyła. I jej odpowiedź: nic się nie da zrobić, bo jak koń coś sobie postanowi to dojdzie do tego tak czy tak i niezależnie od Twojej reakcji. 

Myślę, że to właśnie to jest sednem jeździectwa. Koń to zwierzę o ogromnej masie rzędu paruset kilogramów, jeszcze większej sile i  - kiedy trzeba - dużej determinacji. "Walcząc" z koniem przy użyciu naszego ciała jesteśmy skazani na porażkę, bo już jeden lekki kopniak, wystarczy, żeby mocno nas pokaleczyć. 

Jest jednak taki jeden "mięsień", który mamy silniejszy od konia i ten właśnie mięsień to nic innego jak mózg. Mózg czyli zdolność myślenia, ale też samokontroli i opanowania. 




Nie da się przekonać konia do zrobienia czegoś czego on nie chce, a nawet jeżeli dokona się tego poprzez użycie siły w np. rollkurze, zgubi się w zwierzęciu to co w nim najpiękniejsze czyli wolność, ekspresję i swojego rodzaju dumę (które to cechy w koniach cenią szczególnie osoby niejeżdżące). Gdyby konie nie miały tak fantastycznego charakteru jaki mają, próby jeżdżenia na nich skazane byłyby na porażkę. 

Parę dni temu odwiedzili mnie znajomi i jako zapaleni kolaże wyciągnęli na wycieczkę rowerową po okolicznych polach i lasach. W pewnym momencie kiedy przejeżdżaliśmy obok pasących się koni, jeden z nich z radością przygalopował do nas i towarzyszył nam aż do momentu, w którym ogrodzenie przerwało zabawę. Jak widać konie, chociaż w stajni przedstawiają się jako leniwce, którym nie chce się zrobić nawet kroku, żeby wyjść z boksu, w innych sytuacjach potrafią zaprezentować się z drugiej strony. 

O koniach trzeba wiedzieć tyle, że są ciekawskie, lubią się bawić, nie chcą pracować bez sensu i wbrew pozorom wolą kiedy to człowiek "obejmie prowadzenie". 




Dobry jeździec to nie jest jeździec, który tupnie nogą i zmusi konia do pracy, ale który użyje swojego mózgu, żeby stać się przywódcą w sposób inteligentny. Przy koniach sprawdzają się niekonwencjonalne metody. Ja szczególnie lubię zwierzęta zaskakiwać, robić coś inaczej niż zwykle - ot, pojechać w teren inną trasą. Lubię te ich zaskoczone wyrazy pyska, te pełne zamyślenia spojrzenia... Z drugiej strony warto wykorzystać w pracy z końmi to co one same lubią, a trening potraktować jako dobrą zabawę. 

Nie trzeba mocnych rąk, sprawdzonych patentów i głośnego krzyku. Wystarczy spokój, cierpliwość, pewność siebie. Jak to powiedział Anderson Silva: "gdyby siła miała znaczenie, to słoń a nie lew byłby królem dżungli". 

Malwina

Ps. Jak być może sami zauważyliście, w ostatnim czasie posty pisałam raczej rzadziej niż częściej. Bardzo nie chciałabym, żeby moja aktywność na blogu znikała, a wiem o sobie tyle, że jestem osobą leniwą i ciężko żebym zabrała się do pracy jeśli sobie czegoś nie postanowię - postanowiłam więc i od teraz posty publikowane będą regularnie: w poniedziałki i czwartki. Taka mała informacja :)
powered by Typeform
Copyright © 2014 JAK LEPIEJ JEŹDZIĆ KONNO? , Blogger
Wypasiony Katalog Stron